25.10.2014

Rozdział 1


          Obudziłam się bardzo wcześnie bo coś około 4.20 rano. Nie chciałam obudzić nikogo z domowników, więc pozostałam w swoim pokoju. Szybkie zerwanie się z łóżka spowodowało, że kompletnie odebrało mi sen. Po kilku minutach wiedziałam, że nie ma szans, abym ponownie zasnęła, więc poszłam do łazienki i wzięłam prysznic. Ubrałam się dość skromnie i usiadłam na łóżku z nadzieją na lepszy dzień, niż ten poprzedni. Czesząc swoje włosy natrafiłam na kołtuna i próbowałam go rozczesać. Niestety nie mam cierpliwości do takich rzeczy i zaczęłam go szarpać szczotką z całej siły. Dzwoniący telefon przerwał mi ten wysiłek.
- Halo? - odebrałam.
- Cześć Hailie. Pewnie cię obudziłam.- mówił dobrze mi znany głos po drugiej stronie słuchawki.
- Veronica! No coś ty! Ja już nie śpię od prawie pół godziny!- ucieszyłam się tym, co powiedziałam.
Veronica to moja najlepsza przyjaciółka. Chodziłyśmy razem do klasy od przedszkola, a przyjaźnimy się jakieś szesnaście dobrych lat.
- Bo ja bym chciała się z tobą spotkać i dobrze, że już nie śpisz. Bałam się, że cię obudzę.- zaśmiała się.
- Tym razem ci się udało jednak, bo naszczęście nie spałam.- oznajmiłam.
- To za pół godziny w naszej ulubionej kawiarni? - zaproponowała.
- Oczywiście! To widzimy się za jakiś czas! Buziaczki, papa.- powiedziałam i odłożyłam komórkę.
Zeszłam na dół do kuchni, aby się czegoś napić, a przy okazji zerknęłam na zegarek. Dwie wskazówki o rożnych długościach wskazywały godzinę 5.10, a mi momentalnie zachciało się spać.
- O nie.. Tylko nie teraz, no proszę kurczę..- powiedziałam piskliwym głosem sama do siebie.
Próbowałam wszystkiego, żeby nie zasnąć, ale postanowiłam się zdrzemnąć przez dziesięć minut. Dla pewności abym wstała, ustawiłam sobie budzik w telefonie i szybko zasnęłam. Obudziłam się szczęśliwa i od razu chciałam wyjść z domu i iść do tej kawiarenki. Zdziwiłam się, bo dzwonek jednak nie dzwonił.
- Hmm.. Czyżbym wstała przed czasem?- mruknęłam pod nosem i spojrzałam na zegarek.- No nie! Nie wytrzymam zaraz ! - popłakałam się i klęknęłam na podłogę.
Do mojego pokoju weszła moja siostra i od razu zaczęła dochodzenie.
- Co ci znowu jest? Czego ty znowu beczysz?!- zdenerwowała się.
- No bo...- nie dokończyłam.
- No bo co? No powiesz mi w końcu czy mam się domyślać?- krzyknęła śmiejąc się.
- To nie jest śmieszne.. Daj mi spokój !-  chwyciłam poduszkę i rzuciłam w nią.
- O nie... Tak to my się bawić nie będziemy.- spoważniała. - Ja chcę ci pomóc, a ty rzucasz we mnie poduszkami? Ile ty masz lat? Pięć? Uspokój się, bo zachowujesz się jak rozkapryszone dziecko.. Przestań beczeć i ogarnij się..- powiedziała bardzo przemawiających do mnie głosem i wyszła z pokoju, trzaskające za sobą drzwiami. Zastanawiałam się co mam powiedzieć Veronice. Byłyśmy umówione na 5.40, a jest 11.36. Wzięłam kosmetyki do twarzy, małe lusterko i usiadłam na łóżku robiąc sobie makijaż i układając sobie przy tym w głowie to, co powiem mojej przyjaciółce. Przez chwilę chciałam skłamać, ale uznałam, że powiem jej prawdę. Zadzwoniłam do niej raz, drugi i nie odbierała.. Wiedziałam, że była na mnie bardzo zła i za wszelką cenę chciałam jej to wynagrodzić. Wstałam na nogi i szybko wybiegłam z domu, aby biec ile sił w nogach do Veroniki. Przypuszczałam, że żadnego telefonu ode mnie nie odbierze, więc niestety musiałam to załatwić osobiście. Wbiegając na jej podwórko prawie miałabym spotkanie z trawą, a co najgorsze z ceglaną dróżką prowadzącą do drzwi wejściowych. Dzwoniłam dzwonkiem i pukałam w nie pięścią jednocześnie. Otworzyła mi jej mama i po minie kobiety było widać, że przesadziłam.
- Dzień dobry..- zaczerwieniłam się.
- Dzień dobry Hailie, jak się czujesz?- jakoś podejrzanie miło zapytała.
- W porządku..- przeciągnęłam.
- Myślałam, że to jakiś bandyta mi tu drzwi masakruje, ale to na szczęście tylko ty.- westchnęła.
- Taaakk..- znarszczyłam brwi.- Jest może Veronica?
- Oczywiście. Jest w swoim pokoju.- oznajmiła- Proszę, wejdź.
Już chciałam ściągać buty, kiedy kobieta szybko powiedziała, abym tego nie robiła. Stwierdziła, że ma jeszcze bałagan w domu i nie muszę brudzić skarpet o brudną podłogę. I tak jej nie posłuchałam, bo mama mnie uczyła, że buty zawsze ściągać trzeba. Pomaszerowałam do pokoju mojej przyjaciółki i bez pukania weszłam do środka. Veronica siedziała plecami do mnie na łóżku i prawdopodobnie słuchała muzyki na słuchawkach. Chciałam ją przestraszyć, ale nie potrzebnie..
- Buuu!- krzyknęłam łapiąc ją od tylu. Nie zauważyłam jednak, że dziewczyna trzyma w rękach poduszkę i z całej siły uderzyła mnie nią w brzuch, a ja aż przewróciłam się na podłogę.
- Ałaja...- jęczałam z bólu.
- O Matko, Hailie... Bardzo cię przepraszam, ale następnym razem tak nie rób.. Czasem właśnie, kiedy ktoś mnie przestraszy, to mam taki odruch.. Przepraszam cię najmocniej..- mówiła wspolczującym głosem.
- Nie, no.. Nic się nie stało..- oświadczyłam.
- A tak poza tym, to dobrze ci tak!- krzyknęła.- Siedziałam sama w tej kawiarni jak głupia i czekałam na ciebie! Ludzie się na mnie patrzyli, aż musiałam z tamtąd wyjść, bo mi siè głupio zrobiło.
- Teraz ja cię przepraszam.. Zasnęłam.. Nawet budzik mnie nie obudził.- tłumaczyłam.
- Yhym.. Tak, zaraz.. Napewno..
- Chodź gdzieś sobie wyjdziemy.. Może do tej kawiarni..- zaproponowałam.
- Nie ma szans.. Idź sobie sama i teraz ty poczuj się jak idiotka!- rzuciła w moją stronę.
- No chodź. Kupię ci największą, gorącą czekoladę z bitą śmietaną i piankami..- uśmiechnęłam się kuszącą.
- Niech ci będzie.. Zgadzam się.. W takim razie co my tu jeszcze robimy?- zasmiała się i wskoczyła mi na plecy.
- Jestem szczęśliwa, że się cieszysz, ale złaź ze mnie, bo ważysz sporo!- krzyknęłam, jakbym się dusiła.
- Hah, teraz to jeszcze nic, ale po tej czekoladzie, to mi przybędzie trochę wagi i za karę wtedy mnie ponosisz!!- śmiała się nie mogąc się powstrzymać.
Spojrzałam na nią wytrzeszczając oczy i bardzo szybko Zbiegłam na dół po schodach. Zakładając buty ponownie bym się przewróciła. Veronica akurat podbiegła do mnie i złapała mnie. Razem wyszłysmy spokojnie, choć dalej się śmiałyśmy. Weszłyśmy już opanowane do kawiarni i delikatnie usiadłyśmy przy stoliku prosto, jak prawdziwe damy. Kelner podszedł do nas, aby złożyć zamowienie.
- Dwie największe, gorące czekolady z bitą śmietaną, piankami i posypką.- powiedziałam, a pan który nas obsługiwał szybko zapisał to na karteczce i odszedł.
- Hailie, patrz.. Widzisz tamtych pięciu kolesi? - zapytała Veronica ściskając mnie mocno za ramię.
- Ała.. No widzę, ale nie musisz mi ręki ściskać tak mocno.. Co jest z nimi nie tak? - zdziwiłam się.
- No właśnie nic nie jest nie tak! Zobacz jacy oni są przystojni... Chciałabym, aby chociaż jeden z nich tu podszedł..- rozmarzyła się.
- Tak.. Marzenia ściętej głowy..- westchnęłam.
- Ej, bo tej jeden właśnie wskazał na ciebie i wszyscy się teraz tutaj patrzą...
Odwróciłam się w ich stronę i lekko uśmiechnęłam po czym szybko odwróciłam głowę w stronę dziewczyny. Kelner przyniósł nam czekoladę i wystawił rachunek. Te chlopaczki przeszli obok nas i wyszli z pomieszczenia. Jeden nawet dotknął mojej dłoni i uśmiechną się. Szybko schowałam ją pod stolik i wypiłam czekoladę. Veronica równie szybko ją wypiła i wyszłyśmy z kawiarni. Zanim się rozeszłyśmy w swoje strony, pomyślałyśmy, że wieczorem pójdziemy na jakąś imprezę, aby się odstresować. Pożegnałyśmy się jak to przyjaciółki, dodając do tego : "To widzimy się wieczorem"..

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Musi być conajmniej 10 komentarzy i zacznę pisać dalej :)


















17 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Mhm :) ciekawi mnie ciąg dalszy tej historii o One Direction. Pisz coś w końcu bo nie mogę się doczekać :)))

Anonimowy pisze...

Pisz pisz pisz :D

Anonimowy pisze...

Masz to pisać dalej, bo już nie mam co czytać

Anonimowy pisze...

No pisz dalej, no!

Anonimowy pisze...

Pisz

Anonimowy pisze...

Pisz

Anonimowy pisze...

Dalej!

Anonimowy pisze...

Jeszcze trzy komentarze, oprócz mojego już dwa! No proszę was piszcie coś, bo inaczej nic więcej nie napisze !!! A ja chcę to czytać dalej i nie będę jej spamowała komentarzy, żeby posała dalej !

My heart in my soul pisze...

No napisz już ten kolejny rozdział, bo bym poczytała sobie :)

Anonimowy pisze...

To jak będzie??? Napiszesz w końcu coś? :p

Unknown pisze...

No cóż :) obiecałam ten rozdział za 10 komentarzy, więc go napiszę :) Może pojawi się jeszcze dzisiaj :) kto wie :)

Anonimowy pisze...

Ciekawie sie zapowiada :) pisz dalej, czekam ;-)

Anonimowy pisze...

Ej no miałaś pisać już wczoraj !!! :-(

Unknown pisze...

Wiem, przepraszam. Coś mi wypadło.. Wróciłam przed chwilą ze szkoły i po obejdzie od razu siadam do pisania :) pozdrawiam

Anonimowy pisze...

Bardzo ciekawy rozdział :)

Anonimowy pisze...
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
Anonimowy pisze...

proponuję justować tekst, usunąć weryfikacje obrazkową i ten dziwny sposób komentowania, który nie widnieje na żadnym opowiadaniu na blogspocie.
Pozdrawiam.