15.12.2014

Rozdział 4


     Chłopak ciągnął mnie za rękę i kazał biec za sobą coraz szybciej.
- Gdzie ci się tak spieszy?!- zapytałam ledwo dysząc.
- Nie pytaj, tylko chodź dalej!- odpowiedział z nutką zdenerwowania w głosie.
- My nie idziemy, tylko biegniemy! Możesz zwolnić trochę? Daj złapać trochę tchu!- podniosłam głos i cudem udało mi się zatrzymać chłopaka. Byliśmy wtedy w parku. Usiadłam na trawie, gdzieś w cieniu i wyciągnęłam z torebki butelkę wody, którą zaczęłam żłopać jak smok. Nogi strasznie mnie bolały, a serce waliło jak opętane. Cały czas miałam sucho w buzi, ponieważ bez przerwy oddychałam nią, a to tylko dlatego, że mój nos sam już sobie nie dawał z tym rady. Długo nie ćwiczyłam, więc bardzo szybkie bieganie za kimś wykończyło mnie. Ze zmęczenia położyłam się na zielonej trawce, robiąc głębokie wdechy i mocne wydechy.
- Możesz się pospieszyć?- po mimice twarzy chłopaka było widać, że denerwuje się coraz bardziej.-No nie mów, że ten odcinek drogi, który przebiegliśmy tak cię zmęczył...
Postanowiłam podenerwować go jeszcze bardziej i rzuciłam:
- Tak.. Okropnie mnie zmęczył.. Chyba spędzę na tej trawie jeszcze kilka minut, godzin..
- Ile konkretnie potrzeba ci czasu?- zapytał zniecierpliwiony.
- No nie wiem.. Hmm.. Może godzina?
- A może dwie?- syknął.
- Ewentualnie siedem- zaśmiałam się.
Przystojniak wyjął ze swojej kieszeni telefon i prawdopodobnie napisał jakiegoś sms'a, którego wysłał chwilę później. Spojrzałam na niego i zastanawiałam się czemu go lubię. Nie znałam go praktycznie wcale, a miałam wrażenie, jakbyśmy znali się od lat.
- No wstań już, bo naprawdę mi się spieszy..- powiedział próbując się uspokoić.
- Ja mam czas..- uśmiechnęłam się patrząc w górę.
- Nie denerwuj mnie nawet... Specjalnie coś dla ciebie przygotowałem, a ty masz tyle czasu ile mi potrzeba.. Cudem wyrwałem się dzisiaj z.... Nie ważne, ale zrobiłem to po to, żeby się z tobą spotkać i zrobić ci jakąś niespodziankę... No ale trudno, jeśli nie chcesz, to ja zadzwonię i odwołam to wszystko..- mówił, a mi zrobiło się miękko w środku. Postanowiłam nie denerwować go bardziej, tylko wstałam, złapałam go za rękę i powiedziałam;
- Prowadź...
Na jego twarzy pojawił się uśmiech, a jego oczy tak cudnie się śmiały. Zastanawiałam się tylko, dlaczego nie dokończył zdania 'cudem wyrwałem się dzisiaj z.....',  ale to nie były moje sprawy, więc postanowiłam się tym zbytnio nie przejmować. Tym razem szliśmy spokojnie i trochę się śmialiśmy po drodze. W oddali zobaczyłam jego samochód i uśmiechnęłam się szeroko. Pierwsze, co mi przyszło na myśl, to to, że zabiera mnie na jakąś zwykłą przejażdżkę we dwoje. Podeszliśmy bliżej i tak jak myślałam, wsiedliśmy do auta.
- Dokąd mnie zabierasz?- zapytałam z lekkim uśmieszkiem na twarzy.
- Przecież to ma być dla ciebie niespodzianka, więc nie pytaj, bo i tak ci nic nie powiem.- powiedział bardzo spokojnie z powagą w głosie.
        Jadąc gdzieś tam myślałam o moim  dzieciństwie.. Jakoś naszło mnie, abym myślała o tym. Przypomniała mi się moja babcia, która jeszcze wtedy żyła.. To ona powiedziała mi, że kiedyś będę naprawdę ładną i mądrą dziewczyną.. Dodała, że wielu mężczyzn będzie się o mnie biło, ale moja prawdziwa miłość nadejdzie w młodym wieku i przetrwa wszystko.. Po przemyśleniu tego popatrzyłam na Zayna i zachciało mi się płakać.
- Nie, Hailie.. Nie rób wiochy.. Nie płacz tylko.. Ty idiotko skończona, jak się popłaczesz, to jesteś cieniasem..- powtarzałam sobie w myślach..
Przejechaliśmy jakieś trzy lub cztery kilometry i po raz pierwszy skręciliśmy. Uśmiechnęłam się, ponieważ znałam to miejsce z kiedyś. Zaczęłam się śmiać, bo przypomniała mi się moja kuzynka, która bezmyślnie wskoczyła w beczkę kiszonej kapusty, właśnie w tym miejscu. Pojazd stanął, a my powoli wysiedliśmy z niego.
- Chodź teraz za mną i proszę nie popłacz się.. Obiecujesz?- oznajmił i zapytał jednocześnie.
- Obiecuję, ale o co chodzi?- zaniepokoiłam się.
- Nie bój się.. Nic ci się nie stanie, ale proszę nie popłacz się..- prosił.
- No obiecuję.. Prowadź mnie dalej..- wydusiłam i szłam za nim dalej.
Kawałek przed nami stała jakaś postać. Z początku myślałam, że to jakiś turysta, który tam zabłądził, ale podchodząc bliżej zobaczyłam tatę...
- Tato!- krzyknęłam biegnąc w jego stronę. Zawiesiłam mu się na szyję i zaczęłam płakać.
- Hailie.. Coś mi obiecałaś..- powiedział Zayn.
- Tak.. Przepraszam, ale nie mogę się uspokoić... To mój tata... Jak go znalazłeś?!- pytałam chłopaka mocno obejmując tatę.
- Nie pytaj mnie.. Postanowiłem go odnaleźć, bo kiedyś moja mama dużo opowiadała o tym zdarzeniu z udziałem twojego tatusia.. Wiedziałem, że zaginął kilka lat temu, a spotkanie z tobą w kawiarni i na imprezie było ustawione trzy tygodnie przed tym, przez Veronicę.. Opowiadała dużo o tym, a wiedząc, że tęsknisz za tatą, postanowiłem znaleźć go wcześniej.. Nie musiałem szukać długo.. Był bliżej, niż ci się wydaje..- oświadczył i odszedł kawałek, bo jego telefon zaczął dzwonić.
Byłam bardzo zajęta cieszeniem się  z tego, że mój tatuś był obok mnie.. Nie widziałam go tyle czasu, a tu nagle stoi przede mną i również płacze z radości, że trzyma mnie w swoich ramionach. Dzień mi minął z nim bardzo szybko i nawet nie myślałam w tym czasie o Zaynie... Chłopak odwiózł nas do domu, ale kazałam mu chwilkę poczekać pod moim domkiem.
- Mamo! Mamo! Jesteś?- wołałam wchodząc do środka.
- Jestem, a co się stało?- odwołała schodząc po schodach.
- Mam dla ciebie niespodziankę..- oznajmiłam..- Bardzo miłą niespodziankę..
- Dostałaś piątkę czy jak?- zaśmiała się.
- Piątka przy tym wymięka.. Popatrz.. Wejdź do środka..- powiedziałam powoli otwierając szerzej drzwi. Mama stała nieruchomo, nie mogąc uwierzyć w to, że widzi tatę. Podobnie tak jak ja rzuciła się na niego z uściskami oczywiście, a ja nie mogłam nacieszyć się widokiem ich razem.
       Wyszłam z domu, aby porozmawiać z chłopakiem.
- Wiesz... Nie spodziewałam się tego, że odnajdziesz mojego tatę.. Nie znamy się długo, bo zaledwie trzy dni, ale już cię polubiłam i masz u mnie wielkiego plusa za to co zrobiłeś. Nawet nie wiesz jak się cieszę i ten.. No.. No nie wiem, jak mam ci dziękować..- oznajmiłam bardzo poważnie.
- Daj mi buziaka i nawet z tego się ucieszę, a podziękować powinnaś Veronice, bo żeby nie ona, to pewnie byśmy na siebie nie wpadli...- powiedział.
         Podeszłam do niego bliżej i dałam mu tego buziaka.. Niech się chłopak cieszy.. Na Veronicę byłam, jednak zła, bo mogła mi powiedzieć, że znalazła jakiegoś chłopaka i próbuje nas złączyć czy coś, ale byłam jej za to wdzięczna.. Było już bardzo późno, więc pożegnałam się z chłopakiem i wróciłam do domu.. Przed wejściem do środka spojrzałam ostatni raz tego dnia na niego i powiedziałam "Dziękuję"
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Bądźcie delikatni co do tego ;p nie miałam lepszego pomysłu, a chciałam już coś napisać... Tak jak zwykle proszę o jakieś komentarze dla mnie od Was kochani i motywujcie mnie do dalszego pisania :***




























6 komentarzy:

Anonimowy pisze...

No i weź tu nie napisz komentarza.. Faktycznie trochę dziwnie, bo znają się dwa dni, a chłopak nagle odnajduje jej tatę, ale naprawdę słodki czyn. Takiego chłopaka to ja bym chciała :*

Twój czytelnik xd pisze...

No mogłaś się trochę wysilić :D ale nie powiem, bo wzruszająca historia, ale dla tej dziewczyny chyba tylko xd może następny rozdział będzie nieco lepszy :) pozdrawiam :)

Anonimowy pisze...

Mnie to jara xD

Ptysia pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Anonimowy pisze...

Interesujące opowiadanie , bardzo mi się podoba tematyka tego opowiadania. Lubię one direction i jeszcze bardziej , chce się to czytać.

Zapraszam http://kazdymaswojapoezje.blogspot.com/

Unknown pisze...

Ponownie zaniedbałam to opowiadanie, jak to ja >:( doceniam to, że piszecie już jakiekolwiek komentarze do tego opowiadania i postaram się częściej tu zaglądać i pisać je dalej.. No i oczywiście zajrzę tutaj : http://kazdymaswojapoezje.blogspot.com/ :*